Więc przyspieszmy się. Cz.1
Pamiętasz swoje pierwsze szkolenie z przedłużania rzęs?
Dla wielu stylistek to wspomnienie pełne mieszanki ekscytacji i niepewności. Nie wiem, jak wyglądało to u ciebie, ale moje pierwsze szkolenie — 19 lat temu — było zupełnie inne niż dzisiejsza oferta. Nie było wtedy ani szerokiego wyboru, ani wysokiego poziomu, którym można by się zachwycać.
Szkolenia polegały głównie na wyliczaniu kolejnych kroków: zrób to, potem tamto, a na końcu jeszcze coś. Mało było prawdziwej nauki, rozumienia procesu czy indywidualnego podejścia. Po prostu wskazówki do odtworzenia.
Dziś branża daje nam znacznie więcej — ogrom możliwości, stylów, technik i trenerów. Na szkoleniach możesz zobaczyć, jak wszystko powinno wyglądać w wykonaniu instruktora. Jednak nawet najlepszy szkoleniowiec nie powie ci, jak będzie szybciej, wygodniej i naturalniej dla ciebie. Nie dlatego, że nie chce — po prostu nie wie, jak to wyjdzie w twoim wykonaniu. To, co jest szybkie i wygodne dla niej, niekoniecznie sprawdzi się u ciebie. Dopiero testując własne ruchy, przyzwyczajenia i rytm pracy, odkrywasz te małe, osobiste triki, które sprawiają, że nagle wszystko idzie szybciej.
Z mojego doświadczenia wynika, że na tempo pracy ogromny wpływ ma szybkość ruchów rąk — a ta z kolei zależy od naszego stanu psychicznego.
Zaskakujące, jak bardzo potrafi to zmienić zwykła rozmowa z klientką.
Gdy myśli uciekają, gdy przestajemy być „tu i teraz”, nasze ruchy naturalnie spowalniają. Precyzja maleje, tempo spada, a my same zaczynamy czuć presję czasu.
Dlatego nie próbuj przyspieszać, kiedy pracujesz z nową klientką.
Masz pełne prawo powiedzieć jej, że pierwszy zabieg może potrwać dłużej — potrzebujesz czasu, żeby poznać jej rzęsy, reakcję na materiały, kierunki wzrostu, naturalne załamania i niuanse, których nie widać na pierwszy rzut oka. To zupełnie normalne. Psychologicznie początek pracy z nową osobą zawsze niesie ze sobą odrobinę napięcia. Włącza się myśl: „Czy na pewno jej się spodoba?”. I to właśnie ten lęk przed oceną często sprawia, że zaczynamy „grzebać”, poprawiać, dopieszczać każdy szczegół nawet wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. To naturalne — bo z nową klientką też trzeba się zgrać.
Dlatego tak wiele stylistek chętniej pracuje ze stałymi klientkami. Stałe klientki to mniej stresu, większa pewność, większa swoboda.
A tam, gdzie jest spokój, jest też pełne skupienie — a wraz z nim przychodzi prawdziwa szybkość i jakość pracy. To be continued...
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Fakty, mity i porady






